poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Wodospady

Wróciłam :)
Z dwóch tygodni zrobiło się 3 hihiih i tak było ciężko wyjechać :)
Lot mieliśmy opóźniony o 10 godzin, masakra :/
Było cudownie, widoki nieziemskie, aż ciężko uwierzyć, że to nie był sen, kultura ludzi mnie urzekła, ich serdeczność biła po oczach - wszystko dosłownie wszystko mnie zachwycało.
Spacery z pieskiem po brzegu oceanu, prawie codziennie chodziliśmy na basen (otwarty przy 10 stopniach, ale za to woda plus 35 hihihih) non stop wycieczki i za każdym razem wydawało się, że nic piękniejszego nie jestem w stanie zobaczyć, a tu niespodzianka :) nie da się tego opisać, zdjęcia nie oddają klimatu.
Zniesmaczona jestem tylko jednym faktem, pokonywałam góry, pływałam, biegałam a przytyłam 2 kilo, nie wiem jak to zrobiłam :D
Z Agata nawet rozpoczełyśmy proces odchudzania, ale chyba marnie nam poszło :D
Co jest dla mnie najważniejsze to dzień w dzień miałam walkę z moim lękiem wysokości, często czułam serce w gardle, ale jak inaczej opisać drogę którą jechaliśmy i z obu stron widziałam ogromna przepaść? dodam jeszcze, że droga usypana bez zabezpieczeń :D
Drugim moim sukcesem był lot samolotem i do tego wstyd się przyznać ale pokochałam hahahah owszem strach jest, zwłaszcza jak na podróż mąż kupuje gazetę a w niej artykuł o rozbitych samolotach , ale wszystko inne cudne - widoki, turbulencje, startowanie, lądowanie....
Jednym słowem najpiękniejsze chwile w naszym życiu :)
Kacperek nie mniej zachwycony :)
Jeszcze tam wrócimy - to jest pewnie :D

A na poniższych zdjęciach dwa wodospady, bardzo urzekające.
Pierwszy powalał faktem, ponieważ można było go obejrzeć z każdej strony, przejście za wodospadem - bezcenne





Drógi mega szeroki, nie dało sie podejść blisko, siła woda była tak ogromna, że nas pomoczyła hihihhi, a dzięki pieknej pogodzie mogliśmy doświadczyć kolejnego cudu jakim jest tęcza :)


Moja kochaniutka Agattella, znamy się od kilku dobrych lat, bardzo ale to bardzo się teraz do siebie przywiazałyśmy. Od kilku lat rodzinka przyjeżdzała do nas, teraz mogliśmy przyjechać my do nich - bez porównania hahahah


I tu nasi przyjaciele, dzięki którym nauczyłam sie grać w 3/5/8 hahah
Męskie sprawy, czyli jak się puszcza kaczki ;)
Kolejne zdjęcia pewnie jutro, zostało ich jeszcze pare ;)
Póki co nadrabiam zaległości, trochę ich się nazbierało ;)
A was prosze o trzymacie kciuków :)

9 komentarzy:

Drycha pisze...

trzymam kciuki mocno :*

Kamilcia pisze...

trzymam kciuki - nie wiem za co, ale trzymam :)

p.s. zdjęcie z Agatą Wasze wyglada jak fotomontaż - ten wodospad w tle ;)

dorota pisze...

No to jak dziewczyny trzymają kciuki to ja też :)
Zdjęcia cudowne! Każde niemal jak pocztówka. Jestem zachwycona i...też bym chciała tam być:)
Pozdrawiam serdecznie!

coco.nut pisze...

te 2 kilogramy to mięśnie na pewno... ;)

i też trzymam kciuki!

tina pisze...

Zazdroszczę. :) A w 3/5/8 już chyba całe wieki nie grałam. :) Pozdrawiam.

rObOt pisze...

picture with rainbow was awesome! i love it :)

wertypolo pisze...

Ja też trzymam mooooooocarnie KCIUKASY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
bo chcę grać w te 358!!!!!! :)))))
super zdjęcia! A gdzie robione?
A te rude to co to?

Karola pisze...

Jola, cudne zdjęcia, przepiękne widoczki, cieszę się, że już jesteś, ze odpoczęłaś! Pytam się - kiedy te zdjęcia będą oscrapowane??:D Będę nękać!

Ewa pisze...

Wspaniale widoki!