piątek, 18 lutego 2011

uchwycona w tańcu

o ile można to nazwac tańcem :D
to byly niezłe wygibasy, ale o dziwo wyszły nawet fajne z tego zdjecia :)))
Oprawiłam je w fiolety... nigdy nie przepadałam za tym kolorem, zaczynałam przekonywac sie do niego, odkąd poznałam parę lat temu jedna taką co ten kolor lubi, teraz moge z czystym sumieniem napisać, że tez lubię ten kolor i nie rozumiem jak mógł mi się nie podobać :)

Wczoraj dostałam papierki z Galerii Papieru i od razu musiałam użyć chociaż jednego :)
uzyłam także kwiatka który leżał u mnie już ładnych pare lat, wieki temu dostalam go od Karoli , jestem niesamowity chomik :o
Pozdrawiam i życzę miłeeeeeeeego weekendu :*

4 komentarze:

asica.p pisze...

ooo jakie boskie fiolety:)
swietnie wyszło:)

viva pisze...

wow - piękny... dzięki tym fioletom i zdjęciom odpowiednim aż taki mistyczny niemalże :-)

coco.nut pisze...

takie południowe, hiszpańskie klimaty i we fioletach - niezłe połączenie!!!

Drycha pisze...

środkowe zdjęcie kojarzy mi się indyjsko-egipsko-jakoś tak wschodnio raczej. dół damaska wygląda jak ozdoba na głowę, łapska masz pogibane, jak taniec brzucha :)))

fioletyyyyyyyyy!!